W miejsce Chrystusa PDF Drukuj Email
Autor: Ireneusz Dawidowicz   
Poniedziałek, 22 listopada 2010 08:00

Pewien misjonarz przebywający na służbie w jednym z krajów Ameryki Południowej, idąc ulicą miasta napotkał małą dziewczynkę żebrzącą o kawałek chleba. Ten widok sprawił, że cały dzień myślał o biednych ludziach których dzieci muszą żebrać o chleb, aby przeżyć. Poruszony do głębi westchnął do Boga z żalem pytając: czemu nic nie robisz w tej sprawie Panie, aby pomóc takim ludziom? Tej samej nocy otrzymał odpowiedź, gdy zbudził się    i usłyszał w swych myślach słowa: stworzyłem ciebie! Resztę służby poświęcił pomocy biednym ludziom i zwiastowaniu Ewangelii.

Czy wiesz do jakich celów Bóg Cię stworzył?

To pytanie prowadzi nas do odpowiedzi na inne egzystencjalne pytanie o cel i sens życia.

Apostoł Paweł w II Kor.5:17-21 napisał: (17)Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. (18) A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał z sobą przez Chrystusa i poruczył nam służbę pojednania, (19) to znaczy, że Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania. (20) Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem.(21) On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą.

Fragment tego listu w pewnym stopniu pomaga nam odpowiedzieć na postawione pytanie. Apostoł Paweł pisze o nowym stworzeniu, które dokonuje się w Chrystusie. Szczególnym błogosławieństwem jest fakt, że stare stworzenie pokonane i zepsute przez grzech przeminęło, przestało mieć znaczenie i moc działania. Po prostu się nie liczy i nikt, a na pewno Bóg nie będzie do tego wracał (Hebr.10:17).

Zarówno inicjatorem i sprawcą tego zjawiska jest sam Bóg wraz ze swym synem objawionym w Jezusie Chrystusie. Paweł używając określenia przez Chrystusa zwraca uwagę na dzieło pojednania dokonane w Chrystusie na Golgocie, gdzie wszystkie grzechy oddzielające człowieka od Boga, wobec których Boska sprawiedliwość słusznie domagała się wyroku (Rzym.8:3-4), przybił do krzyża, a tym samym pozbawił mocy działania i anulował (Kol.2:14). W ten sposób Jezus stał się przekleństwem zakonu w nasze miejsce i za nasze grzechy, abyśmy dziś w Chrystusie mogli być sprawiedliwością Bożą, czyli ludźmi usprawiedliwionymi, godnymi pojednania ze Świętym, mieszkającym w światłości niedostępnej Bogiem (I Tym.6:16).

Istotą tego pojednania jest nowe stworzenie, któremu od razu nadany jest cel istnienia zwany służbą pojednania. Działa to trochę na zasadzie podaj dalej, gdyż najpierw Chrystus pojednał z Bogiem swoich uczniów, potem uczniowie swoich uczniów i po przez wieki przez współczesnych uczniów i my dostąpiliśmy tego pojednania. Jednakże, póki Chrystus, zgodnie z obietnicą (Jan.14:3), jeszcze nie powrócił zasada podaj dalej wciąż obowiązuje. Takie też było ostatnie posłannictwo Jezusa do uczniów, zarówno tych w starożytności jak i tych obecnie oraz następnych, i Bóg jeden wie ile ten świat będzie istniał (Mat.28:16-20).

Tu jednak należy zwrócić uwagę na to, że dzieło pojednania jest wciąż dziełem Chrystusa, a nie naszym własnym. To znaczy, iż w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy. Mamy zatem wyjątkowy przywilej reprezentowania Chrystusa w misji pojednania grzesznego człowieka ze Świętym Bogiem. Reprezentacja owa jednak zobowiązuje, ale do czego? Otóż do reprezentowania Jezusa według Jego standardów i na Jego podobieństwo (Rzym.8:29; Kol.2:6). Owszem, z racji naszej naturalnej różnorodności temperamentów i charakterów oraz duchowego obdarowania można powiedzieć, że służba pojednania może być różnorodna, lecz jej treść i duch ten sam (I Kor.12:4-6).

Apostoł Paweł, oprócz uświadomienia nam wielkiego przywileju kontynuowania służby w miejsce Chrystusa, zwraca jeszcze uwagę na charakter poselstwa pojednania. Mianowicie, w wersecie 20 pisze: Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem. Paweł używa dwóch czasowników określających działanie Boga przez nas słowem upominał oraz nasze działanie słowem prosimy. Tak jak wyjaśnienie znaczenia słowa prosimy nie sprawia nam kłopotu tak znaczenie słowa upominał wymaga doprecyzowania. Słowo upominał jest greckim słowem Parakalunto, co znaczy - zachęcał (od parakaleo – zachęcać, pocieszać, napominać w sposób zachęcający…). To samo słowo użyte jest w Rzym.12:8 na określenie jednego z darów łaski, zwanego w tłumaczeniu Biblii Brytyjskiej i Tysiąclecia oraz kilku innych darem napominania. Słowem o tym samym rdzeniu parak (parakletos) został nazwany Duch Święty, co przetłumaczono w większości przekładów biblijnych jako pocieszyciel (Jan.14:16). Jeśli jednak mówimy, że jednym ze znaczeń słowa parakaleo jest napominanie, należy zwrócić uwagę na to o jaką formę napominania w tych słowach chodzi. Zważywszy na dwa wcześniejsze określenia greckiego słowa parakaleo, którymi są zachęcenie i pocieszenie, to napominanie nie ma charakteru strofowania lub nagany, lecz zachęcania do porzucenia złego sposobu myślenia i postepowania. Bardzo wyraźnie rozróżnia to Apostoł Paweł w słowach I Tym.5:1 gdzie pisze: (1) Starszego mężczyzny nie strofuj, lecz upominaj go jak ojca, młodszych jak braci,. Dwa słowa użyte przez Pawła: strofowanie – epiplexeo oraz napominanie – parakalei. Możemy zatem dla sprecyzowania przetłumaczyć: Starszego mężczyzny nie strofuj, lecz zachęcaj go jak ojca…

Do czego zmierza ten wywód?

Poselstwo pojednania, jak nazwał to Paweł jest nie tylko zwiastowaniem, ale nawet prośbą                  i zachęcaniem, co sprawia, że w tym procesie nie ma miejsca na strzelanie do ludzi oskarżeniami lub strofowanie w duchu krytycyzmu.

Jest też oczywistym, iż jako ludzie wierzący mający określony przez Biblię stosunek do grzechu jesteśmy poirytowani postawą obojętności lub ignorancji wobec Ewangelii ze strony grzeszników. Chciałoby się czasami ściągnąć z nieba ogień na niektóre głowy niewiernych uparciuchów. Jednak Pan Jezus uczy nas tego samego czego uczył swoich apostołów, pragnących ukarać nieposłusznych ludzi ogniem z nieba mówiąc:  Nie wiecie, jakiego ducha jesteście (Łuk.9:55).

Apostoł Paweł w wiodącym tekście uczy nas jakiego Ducha jesteśmy, jeśli w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jest to niewątpliwie Duch zachęcającego napomnienia i pociechy.

Moglibyśmy jednak spojrzeć na to krytycznym okiem i postawić pytanie: dlaczego więc Paweł daje polecenie Tymoteuszowi w słowach: (2) Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem. (3) Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, (4) i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.

Po pierwsze do kogo pisze Ap. Paweł to polecenie, do wszystkich wierzących czy do Tymoteusza?

Kim był Tymoteusz; młodym wierzącym, czy doświadczonym sługą pańskim, który miał prawo nawet ustanawiać starszych po zborach?

Odpowiedź na te dwa pytania może pomóc nam zrozumieć kto i jaką rolę może pełnić w Kościele, a przywilej nauczania to nie mikrofon dla wszystkich, a tym bardziej dla młodych w wierze (I Tym.3:6). Owszem Paweł pisze o gromieniu i karceniu, ale też używa znów tego samego słowa, co we wspomnianych wersetach – zachęcanie.

Jeśli jednak nawet jest przyzwolenie na karcenie i gromienie kogokolwiek w Kościele to mają ten przywilej tylko starsi i muszą go używać z wielką wrażliwością i rozwagą, o jakiej pisał Apostoł Piotr w I Pt.5:2-3 : (2) Paście trzodę Bożą, która jest między wami, nie z przymusu, lecz ochotnie, po Bożemu, nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem, (3) nie jako panujący nad tymi, którzy są wam poruczeni, lecz jako wzór dla trzody.

A sam Paweł dodał w liście do Galicjan 6:1-2:  (1) Bracia, jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku, wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony. (2) Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy. (3) Jeśli bowiem kto mniema, że jest czymś, będąc niczym, ten samego siebie oszukuje.

Służba pojednania jest piękną służbą i tak długo będzie dopóki nie skazimy jej nierozważną krytyką cudzych poglądów i ludzką chęcią dominacji nad innymi. Czasem mam wrażenie, że niektórzy nie koniecznie mają chęć kogokolwiek pojednać z Bogiem, co raczej wolą się posprzeczać. Nie jest dziwne, że i tacy ludzie będą w Kościele bo i o takich pisał Paweł w I Tym.6:3-5.

Jeśli zadamy sobie trochę trudu i wyjdziemy z kokonu swojego towarzystwa wzajemnej adoracji oraz postaramy się nawiązać znajomość z nowymi ludźmi z tzw. świata. A zamiast zasypywania ich z marszu własnymi doktrynami przysłuchamy się temu, co mówią i czym żyją dostrzeżemy wówczas, że ludzi wcale nie fascynuje odkrywanie afer w postaci błędów doktrynalnych różnych kościołów, bo afery mają na co dzień w mediach i polityce, lecz niemalże rozpaczliwie potrzebują przebaczenia, nadziei i prawdziwego sensu życia. Dlatego często wielu z nich pada ofiarą manipulacji ze strony sekt, które wiedząc o tym wykorzystują ich potrzebę dla własnych celów.

W miejsce Chrystusa pełnimy służbę pojednania. W miejsce Chrystusa, który nie przyszedł, by zatracać, lecz szukać i zbawić to co zginęło (Mat.18:11).

Czy wiesz do jakich celów Bóg Cię stworzył?

Idź i żyj zgodnie z powołaniem.