Wrażliwość kulturowa w aktywności ewangelizacyjnej środowisk chrześcijańskich PDF Drukuj Email
Autor: Ireneusz Dawidowicz   
Środa, 25 marca 2009 09:54

 

 

I.             Wielkie Posłannictwo Chrystusa wobec uwarunkowań kulturowych. Mat.28:18-20

  1. Wzajemne przenikanie się chrześcijańskich zasad i kultury.
  2. Kościół akulturowy czy zintegrowany?
  3. Kultura nośnikiem przekazu.
  4. Symbioza kontrolowana.

 

II.            Zrozumieć i być zrozumianym. Marek.10:46-52

  1. Rozumieć, a nie tylko słyszeć.
  2. Komunikowanie się językiem odbiorcy wyrazem szacunku wobec niego.
  3. Rodzaje komunikacyjnych środków werbalnych i niewerbalnych.
  4. Dlaczego ważne jest słuchanie i używanie komunikatywnego języka?

 

III.          Adekwatna ewangelizacja. I Kor.9:19:23

  1. Precyzyjne określenie celu.
  2. Bariery i sposoby ich usuwania.
  3. Adekwatna nie znaczy separatystyczna.
  4. Jedna ewangelia i wiele sposobów jej przekazywania.

 

IV.          Getto i subkultura. Jan.4:20-24

  1. Definicja getta i subkultury.
  2. Kiedy skazani jesteśmy na getto i jakie są tego skutki?
  3. Kiedy stajemy się subkulturą i jakie są tego zalety albo wady?
  4. Burzenie muru nieprzyjaźni.

 

V.           Ofensywa czy agresja? II Kor.5:17-21

  1. Definicja agresji i ofensywy. Różnice między nimi.
  2. Agresja – szkodliwy wirus w systemie ewangelizacji.
  3. Planowanie i konsekwencja.
  4. Odwaga i niezłomność.

 

 

I.             Wielkie Posłannictwo Chrystusa wobec uwarunkowań kulturowych.

Mat.28:19-20
Idźcie więc i pozyskujcie uczniów pośród wszystkich narodów. Chrzcijcie ich
w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego
i uczcie przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem
z wami przez wszystkie dni aż po kres tego wieku.

 

1.            Wzajemne przenikanie się chrześcijańskich zasad i kultury.

Poruszamy się w czasie. Jednym ze skutków tego poruszania się jest kultura w formie całego jej dorobku. Podejmując się omówienia powyższego tematu należy zdefiniować pojęcia stanowiące główny przedmiot rozważań. Jako wyznawcy wiary ewangelicznej nie potrzebujemy zbyt szczegółowego omówienia zasad chrześcijańskich dlatego więcej uwagę w kwestii definicji należy poświęcić zagadnieniu kultury.

Kultura - termin wieloznaczny, pochodzący początkowo od łac. cultus agri ("uprawa ziemi"), interpretowany w różny sposób przez przedstawicieli różnych nauk. Kulturę można określić jako ogół wytworów ludzi, zarówno materialnych, jak i niematerialnych: duchowych, symbolicznych (takich jak wzory myślenia i zachowania).

Najczęściej rozumiana jest jako całokształt duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa. Bywa utożsamiana z cywilizacją. Również charakterystyczne dla danego społeczeństwa wzory postępowania, także to, co w zachowaniu ludzkim jest wyuczone, w odróżnieniu od tego, co jest biologicznie odziedziczone.

Całość wiedzy na temat kultury próbuje integrować dziedzina wiedzy, jaką jest kulturoznawstwo, jednak także na poszczególnych aspektach kultury uwagę skupiają: filozofia kultury, historia kultury, antropologia kulturowa, socjologia kultury, etnografia czy memetyka.

Główne dziedziny kultury to:

  • Kultura materialna: wszelkie wytwory człowieka, technika, umiejętności praktyczne.
  • Kultura duchowa: wiedza, literatura i wszelkiego rodzaju piśmiennictwo, sztuka, w tym: sztuki plastyczne, teatr, muzyka, film, a także wszystko co należy do wytworów umysłu, np. filozofia;
  • Kultura społeczna: wierzenia, normy moralne, ideologia, uczestnictwo w życiu kulturalnym;
  • Kultura języka: porozumiewanie się zgodnie z obowiązującą (w danym społeczeństwie) normą językową
  • Kultura polityczna: systemy wartości i wzorce zachowań (polityków, partii) biorących udział w wykonywaniu władzy państwowej lub aspirujących do tej roli;
  • Kultura fizyczna: system zachowań i działania związane z dbałością o rozwój fizyczny człowieka. 

Na tej podstawie możemy stwierdzić, iż zbiór chrześcijańskich zasad jest także dorobkiem kultury, nie jest czymś pozakulturowym i zupełnie odrębnym. Choć zainspirowany jest przez Boga, którego nie da się przyporządkować do żadnej kultury, aczkolwiek jest obecny w każdej, to jednak zasady objawione i osadzone są w kulturze za pośrednictwem jej nośników takich jak język, literatura, system wartości, czy tradycja. Bóg nie przemawia do człowieka językiem poza ziemskim, kompletnie niezrozumiałym przez śmiertelników, prezentuje nam własny system wartości, którego zastosowanie ma właśnie sens tu na ziemi i w każdej kulturze.

Objawienie Boże wpisuje się w dorobek kultury całego świata i w każdej epoce. Dlatego nie możemy powiedzieć, że chrześcijańskie zasady są poza kulturowe. Możemy raczej stwierdzić, że jako dorobek kultury w zakresie społecznym w formie wierzeń i norm moralnych przenikają się wzajemnie z innymi dziedzinami kultury, gdyż akcenty chrześcijańskie możemy dostrzec we wszystkich dziedzinach kultury takich jak: materialna – architektura, duchowa – literatura, wiedza, sztuka, językowa – komunikacja, sposób wyrażania myśli, polityczna – władza, prawo,  fizyczna – zdrowie, sposób odżywiania…

Pytaniem wobec Kościoła współczesnego nie jest: czy ma zaistnieć w kulturze?, lecz po co ma tam zaistnieć? To, że istnieje jest faktem, istotą natomiast jest cel i sposób.

Mając na uwadze nieuchronność wzajemnego przenikania się dorobku kultury z chrześcijańskimi zasadami należy też zwrócić uwagę na to, iż kultura jako taka nie jest monolitem, lecz konglomeratem – składową różnych sposobów postrzegania rzeczywistości przez człowieka w różnych epokach i położeniu geograficznym. Trafnie ujęła to Ruth Benedict w swoim pojęciu kultury:

„Kulturę musimy wyobrazić sobie jako wielki łuk, ogarniający wszystkie możliwe zainteresowania związane z różnymi okresami życia, ze środowiskiem lub różnoraką działalnością człowieka. Tożsamość określonej kultury zależy od wyboru pewnych segmentów tego łuku. Każde społeczeństwo ludzkie dokonało tego rodzaju wyboru w ramach swoich instytucji kulturowych. Każde z punktu widzenia innego pomija elementy  podstawowe, a wykorzystuje nieistotne”.

Tym samym można stwierdzić, że kultura jednego narodu nie musi być jednolita, lecz składać się może z sumy kultur rozmaitych środowisk wchodzących w skład społeczeństwa. Dlatego rozmaite środowiska w jednym społeczeństwie mogą posiadać diametralnie odmienny,                 a nawet ze sobą sprzeczny, dorobek kulturowy w postaci wierzeń i systemów wartości.

Kościół nie wyłonił się z niebytu i pojawił w nicości, lecz zaistniał przede wszystkim w kulturze żydowskiej o wielowiekowym dziedzictwie oraz rzymskiej z bogatą spuścizną grecką. Kościół nie narzucił zupełnie niezależnych i odrębnych wartości oraz środków ich wyrazu. Po prostu zaczerpną z już istniejącego dziedzictwa kulturowego, tworząc własne przy zastosowaniu wzorców już istniejących cech kulturowych. Dlatego z cała odpowiedzialnością możemy stwierdzić, iż zasady religijne i dziedzictwo kulturowe przenikają się wzajemnie świadomie lub nie.

Przesłanie wielkiego posłannictwa, na tym tle, nie tylko nie ignoruje istnienia kultury i jej zróżnicowanych cech, lecz doskonale się wpisuje w jej pluralistyczny charakter i formy wyrazu, gdyż jest adresowane do „całego świata” i „każdego stworzenia”.

 

2.            Kościół akulturowy czy zintegrowany?

Biorąc pod uwagę powyższą definicję kultury można stwierdzić, iż każde środowisko społeczne, a w tym przypadku Kościół nie może istnieć poza obszarem kultury, gdyż sam jest jej twórcą i częścią składową. Skąd zatem takie pytanie w tytule tego podrozdziału? Otóż istnieje wyobrażenie niektórych środowisk chrześcijańskich, że są wolne od wpływów otaczającej je kultury, czy tradycji społecznej lub stanowią same w sobie odrębną kulturę. Takie mniemanie bierze się często ze zbyt pochopnej interpretacji Pisma Świętego, co możemy zaobserwować na przykładzie poniższych wersetów:

„ nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie w duchu umysłu waszego…” Rzym.12:1
„wyjdźcie spośród niego ludu mój, nieczystego się nie dotykajcie…” Obj.18:4
„…nie są z tego świata…” Jana 17:14-16

Dosłowny sposób interpretacji Pisma Świętego każe nam w oparciu o powyższe wersety myśleć, że mam różnić się całkowicie od otaczających nas ludzi, wyjść ze sposobu życia i myślenia naszego środowiska, bo jesteśmy ludźmi nie z tego świata, niezależni i obcy tutejszej kulturze. Czy na pewno mamy prawo tak myśleć w oparciu o powyższe wersety? Czy nie jest to skrajnie jednostronny sposób interpretacji?

Zwykle mówimy, by interpretować teksty biblijne w kontekście. Dlatego i te wersety, gdy przyjrzymy się im w kontekście rozdziału, księgi, całej Biblii i w końcu osoby Jezusa Chrystusa ich interpretacja będzie znacznie inna. Owszem słowa Biblii mówią o potrzebie odmienności w porównaniu z ludźmi niewierzącymi w tym świecie, ale ta przemiana polega na odmienności ducha, sposobu myślenia, czego efektem jest gotowość do poświęcenia swego życia w postaci ciała i duszy na służbę Chrystusowi, a nie dla własnych pożądliwości. Paweł nie pisze, że wierzący powinni nosić inne ubrania, jeść chleb pieczony tylko przez wierzących itp.

Jest to jeden z przykładów absurdu do, którego dochodzimy, gdy pochopnie i tylko literalnie interpretujemy Biblię.

Kościół jest posłany po to, by znaleźć się we współczesnej mu kulturze. Pytanie natomiast dotyczy celu i sposobu tego znalezienia się. Po co ma być zintegrowany z kulturą i w jaki sposób? Decyzja o tym należy do Kościoła - ludzi żyjących w danej kulturze. Skutek natomiast jest następujący: albo Kościół będzie częścią kultury, w której wykorzystując jej dziedzictwo będzie skutecznie realizował swoją misję, albo stanie się swoistymi peryferiami obecnej mu kultury, mniemając, że jest zupełnie odrębny i niezależny, a w rezultacie całkiem nieświadomie będzie tylko odmienną jej częścią o charakterze kontrkulturowym.

 

3.            Kultura nośnikiem przekazu.

Kultura jest nośnikiem określonej treści. Ona mówi nam o sposobie myślenia i jego oddziaływania na resztę dziedzin życia człowieka w konkretnym czasie i położeniu geograficznym. Istnienie każdego środowiska odciska na niej swój ślad świadomie lub nie. Dlatego środowiska chrześcijańskie pozostawiają na kartach kultury swoją informację, bez względu na to czy są przyjaźnie czy wrogo wobec niej usposobione. Kultura nie sympatyzuje z nikim, ona monitoruje rzeczywistość, jest niczym kamera z mikrofonem i rekorder, które nagrywają wszystko, co się w ich obszarze dzieje. To my użytkownicy i twórcy tej kultury decydujemy jaki przekaz z naszej strony zostanie w niej zarejestrowany i jaki to wywoła skutek u jej odbiorców. Ukrywanie się przed tym faktem i udawanie, że nas to nie dotyczy jest samooszukiwaniem się i skazywaniem na bierność oraz marginalną pozycję w ogólnym obrazie kultury. Taka pozycja nie jest w cale obojętna, gdyż misją Kościoła nie jest ukrywanie się i zadowolenie obrzeżami społeczeństwa, lecz skuteczny wpływ na nie w celu uczynienia osoby Jezusa Chrystusa znaną.

Owszem czasem Kościół zajmuje marginalną pozycję w społeczeństwie i to jest oczywiste jeśli stanowi mniejszość oraz gdy taka sytuacja nie jest od niego zależna. Lecz życie pokazuje, że nawet mniejszość może skutecznie i trwale wpisać się w kulturę swego regionu. Istotą jest zrozumienie stanu rzeczy, mianowicie tego, iż każde środowisko ma wpływ na całokształt kultury swojego społeczeństwa. Natomiast siła tego wpływu zależna jest od indywidualnego zaangażowania. Bierność skazuje nas na margines, aktywność zaś daje szusnę wpływu i bez względu na jego rozmiar, zawsze jednak odciśnie na kulturze trwały ślad.

 

4.            Symbioza kontrolowana.

Współistnienie nie jest wolne od wzajemnych wpływów. Oczywistym jest, iż w tym zakresie istnieje sprzeczność interesów, gdyż nie wszystkie idee i aspiracje Kościoła są zgodne z wyobrażeniami i dążeniami ogółu społeczeństwa. Taka sytuacja nie musi dyskwalifikować integracji Kościoła z kulturą, lecz staje się wyzwaniem do wypracowania takiego sposobu oddziaływania, by nie stanowiło zagrożenia dla tożsamości i pozwoliło na realizację jego misji. Niezbędnym w tej sytuacji jest dokonanie przez lokalną wspólnotę kościelną rozróżnienia wśród swoich przekonań i praktyk na fundamentalne, nie podlegające jakiejkolwiek modyfikacji oraz te, które są tylko regionalną tradycją lub zwyczajem ulegającym pokoleniowym wpływom. Istotnym jest, by wyodrębnienie fundamentalnych zasad wiary odbywało się na bazie rzetelnej, kompetentnej i uczciwej interpretacji Biblii. Ten moment wydaje się być kluczowym, gdyż właśnie tutaj następują nadużycia, ponieważ często interpretacja Biblii bywa zakładnikiem tradycji lokalnej społeczności lub mody społecznej ambitnych reformatorów. Brak rozróżnienia między normą a formą prowadzi do niedostosowania, kulturo fobii i ostatecznie absencji pozytywnego wpływu Kościoła na społeczeństwo, co skutkować będzie nie możnością realizacji swojej misji lub poważne jej ograniczenie. Przyczyną takiego stanu rzeczy nie będzie jednak opór zewnętrznego świata w myśl, iż: zdrowej nauki nie ścierpią, lecz separatyzm Kościoła i to nie w oparciu o fundamentalne prawdy, lecz zwyczajowe poglądy.

 

Pytania do dyskusji:

  • Jakie są ci znane cechy kultury twojego regionu? 
  • Które z nich dostrzegasz w swoim zborze?
  • W jakim stopniu aktywność twojego zboru wpływa na kulturę regionu? 
  • W jaki sposób lokalne uwarunkowania kulturowe sprzyjają realizacji wizji twojego zboru, a w jaki przeszkadzają?

 

 

II.            Zrozumieć i być zrozumianym.

Marek.10:46-52
Jezus zapytał: Co chcesz, abym ci uczynił?  Niewidomy na to:
Panie, spraw, abym znów mógł widzieć. Wtedy Jezus
powiedział: Idź, twoja wiara ocaliła cię. I natychmiast
odzyskał wzrok – i wyruszył za Nim w drogę.

 

1.            Rozumieć, a nie tylko słyszeć.

Powyższy fragment Biblii pokazuje nam jeden ze sposobów komunikowania się Pana Jezusa z otaczającymi Go ludźmi. W tym przypadku jest to spotkanie z człowiekiem niewidomym, który prawdopodobnie był zauważalny po przez specyficzną, dla tej dolegliwości, formę ruchów ciała. Pan Jezus zapewne mógłby się domyśleć, czego ten człowiek może od niego oczekiwać, jednakże rozpoczyna rozmowę i pyta o, zdawałoby się, oczywiste rzeczy. Tym samym nawiązuje personalny kontakt z niewidomym, który przestaje być anonimowy, ma szansę wyrażenia osobiście i konkretnie własnej potrzeby. Ten kontakt personalny i wypowiedź niewidomego Pan Jezus nazywa wiarą, ponieważ mówi: twoja wiara ocaliła cię…. Skutkiem zaś nie jest jedynie uzdrowienie, lecz pozyskanie ucznia, o którym Łukasz pisze, iż gdy odzyskał wzrok – wyruszył za Nim w drogę. Być może był on później jednym z pięciuset uczniów, o których pisze Apostoł Paweł w I Kor.15:6?

W komunikacji międzyludzkiej niezbędną rzeczą jest zrozumienie swego rozmówcy, brak tego aspektu skazuje nas w najlepszym wypadku na nieporozumienie, a inaczej na konflikt. Istotą zrozumienia jest umiejętność słuchania. Umiejętność ta nie dotyczy jedynie sprawności naturalnego aparatu słuchu, to innymi słowy zdolność przebywania wśród ludzi, porozumiewania się z nimi na różnych płaszczyznach i w odmiennym kontekście. Niezrozumienie odgradza nas od prawdziwego poznania, a to z kolei skazuje nas na kierowanie się stereotypem opinii o adwersarzu. Króluje wówczas przysłowie: „…czego nie dosłyszy to zmyśli…”. 

Warto przy tej okazji przybliżyć sobie zagadnienie stereotypu, który według profesora Bokszańskiego jest utrwalonym wrażeniem w niewielkiej mierze podporządkowanym faktom, do których reprezentowania pretenduje, a bierze się stąd, że najpierw definiujemy, potem obserwujemy. 

Sposób komunikacji oparty na stereotypach  prowadzi często do fałszywego obrazu rzeczywistości i skutkuje sprzeciwem lub nawet agresją, wobec i vice verso, stereotypowo zdefiniowanych. Należy też zauważyć, że stereotyp stanowi ten obszar tradycji, który jest łatwo przyswajalny przez następne pokolenia, a z wielkim trudem ulega przemianie. Słuchanie więc z założeniem dobrego zrozumienia wymaga zaangażowania, czyli gotowości do nauki języka swego interpelanta.

 

2.            Komunikowanie się językiem odbiorcy wyrazem szacunku wobec niego.

Szacunek jest podstawą komunikacji międzyludzkiej, stanowi swoisty kod dostępu. Należy zastanowić się; do czego chcemy mieć dostęp? Czy zależy nam jedynie na poinformowaniu otaczającego nas środowiska o tym kim jesteśmy, czy raczej na dotarciu do jego serca, aby zdobyć jego akceptację? Szacunek to uznanie prawa swojego rozmówcy do posiadania jego indywidualnego sposobu postrzegania rzeczywistości. Poznanie języka adwersarza pozwala lepiej zrozumieć jego system wartości i na tym poziomie dotrzeć z naszym głównym przesłaniem. Taka postawa umożliwia zaistnienie dialogu – rozmowy - równorzędnej dyskusji, co nie narusza jego poczucia bezpieczeństwa, pozwala mu zrozumieć nas i daje prawo swobodnej decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu naszego komunikatu. Język odbiorcy, w jakim wyrażamy nasze poglądy to nie tylko werbalny środek komunikacji, to wszystkie inne sposoby, za pośrednictwem których usiłujemy zaprezentować nasz punkt widzenia. W ten proces zaangażowane są, świadomie lub mniej, wszystkie środki wyrazu, będące w naszej dyspozycji.

 

3.  Rodzaje komunikacyjnych środków werbalnych i niewerbalnych.

Środek komunikacji to nośnik wymiany informacji (medium) pomiędzy ludźmi, niezależnie od przyjętego języka.

Środki komunikacji można podzielić na środki komunikacji indywidualnej oraz środki masowego przekazu (mass media). Media indywidualne służą wymianie informacji ze ściśle oznaczonym adresatem (adresatami), zwykle o charakterze prywatnym. Media masowe pośredniczą w wymianie informacji z szeroką grupą osób, zwykle anonimową. Współcześnie podział ten może tracić na wyrazistości, wobec używaniu środków indywidualnych do celów masowych (np. spam czy listy dyskusyjne) i nabierania charakteru indywidualnego przez środki masowe (np. telewizja interaktywna, wideo na życzenie).

Komunikacja werbalna jest komunikacją z użyciem języka naturalnego czyli mowy jako środka komunikacji. Jest to podstawowy sposób komunikacji międzyludzkiej. W szczątkowej postaci komunikacja werbalna występuje także u zwierząt, np. u szympansów, które rozwinęły w niektórych przypadkach także zdolność posługiwania się metaforą.

Aby komunikacja werbalna mogła mieć miejsce, musi istnieć mówiący i słuchający. Posługują się oni kodem (językiem), który musi być znany obu osobom. W komunikacji werbalnej dużą rolę odgrywają takie czynniki, jak:

  • akcent i modulowanie wypowiadanych kwestii, co często ma większy wpływ na partnera interakcji niż treść wypowiedzi
  • stopień płynności mowy
  • zawartość (treść) wypowiedzi - w tym przypadku zasób leksykalny ma związek z kompetencjami kulturowymi jednostki - np. osoby o mniejszych kompetencjach kulturowych rzadziej posługują się językiem literackim, a częściej gwarą środowiskową lub regionalną.

Komunikacji werbalnej najczęściej towarzyszy komunikacja niewerbalna. W trakcie rozmowy przekazywanym treściom towarzyszą gesty oraz mimika, które w przyjętym kodzie językowym w danej kulturze potwierdzają komunikaty zwerbalizowane.

 

Komunikacja niewerbalna

Mowa ciała, język ciała, komunikacja niewerbalna to zespół niewerbalnych komunikatów nadawanych i odbieranych przez ludzi na wszystkich niewerbalnych kanałach jednocześnie. Informują one o podstawowych stanach emocjonalnych, intencjach, oczekiwaniach wobec rozmówcy, pozycji społecznej, pochodzeniu, wykształceniu, samoocenie, cechach temperamentu itd. Komunikaty te nadawane są i odbierane najczęściej na poziomie nieświadomym, jednak mogą być również nadawane i odbierane świadomie (tak jak większość gestów - emblematów czy wiele wyrazów mimicznych).

Kiedy mówimy, że mamy "przeczucie" lub "niejasne odczucie", iż ktoś skłamał, tak naprawdę mamy na myśli, że mowa ciała nie idzie w parze ze słowami.

Istnieją co najmniej dwa źródła zróżnicowania przekazów niewerbalnych, to są normy kulturowe i indywidualne doświadczenia człowieka. Generalnie kobiety są lepszymi od mężczyzn nadawcami i odbiorcami komunikatów niewerbalnych. Oceniane są więc jako bardziej wewnętrznie zgodne, bezpośrednie i ekspresyjne w porozumiewaniu się. Kiedy porównywano trafność interpretacji zachowań niewerbalnych obcych kobiet i mężczyzn, kobiety wykazywały znaczącą przewagę zwłaszcza przy odczytywaniu negatywnych komunikatów mężczyzn. Różnica w dokładności odczytywania komunikatów pozytywnych nie była taka duża. Ciekawe jest również to, że małżonki trafniej interpretują sygnały przekazywane im przez obcych mężczyzn niż niewerbalne komunikaty swoich mężów. Być może jest to związane z większą "uprzejmością" kobiet, gdy np. rozmówca chce coś ukryć, kobiety częściej "dają się nabrać", to znaczy okazują, że wierzą tej osobie, choć spostrzegają niespójność komunikatów. Kobiety, jeżeli popełniają błędy, mają skłonność do pomyłek w kierunku pozytywnym, mężczyźni - w negatywnym. Dokładność nadawania i umiejętność odbioru komunikatów niewerbalnych ma wpływ na zadowolenie z małżeństwa.

Mowa ciała jest to termin z zakresu psychologii społecznej. Niekiedy używa się go jako synonimu komunikacji niewerbalnej, która jest jednak szerszym pojęciem.

Mowa ciała obejmuje zwykle takie komunikaty niewerbalne jak: gesty i ruchy ciała, mimikę, postawę i ukierunkowanie ciała, ruchy oczu i odruch źreniczny, sposób używania przestrzeni interpersonalnej i in.

Nie zalicza się do mowy ciała takich komunikatów jak niewerbalne aspekty mowy (np. tembr głosu, sposób używania i wypowiadania słów, pomyłki językowe itd.) Nie jest jasny status takich komunikatów jak ubiór, makijaż czy przedmioty, które niosą dodatkową informację (np. zegarek, okulary, typ samochodu, którym się jeździ, etc.) a także np. kontaktu wzrokowego, który jest komunikatem interakcyjnym. Podobnie terytorialne zachowania i sposób organizowania przestrzeni trwałej i przestrzeni półtrwałej wokół siebie niesie informację niewerbalną, jednak nie jest mową ciała.

 

4.Dlaczego ważne jest słuchanie i używanie komunikatywnego języka?

Bóg, który przenika wnętrze i myśli człowieka komunikuje się z nami na poziomie naszego zrozumienia. Nie musi nas słuchać, gdyż wie lepiej czego naprawdę potrzebujemy, jednakże pozwala nam do siebie mówić i wysłuchuje tego z czym do niego przychodzimy. Bóg stosuje tę metodę, ponieważ chce być zrozumiany, bo to, co mówi jest bardzo ważne dla człowieka. My nie jesteśmy Bogiem, zatem o wiele bardziej potrzebujemy umiejętności słuchania drugiego człowieka, choć czasem z góry wiemy czego mu potrzeba. Przysłuchanie się bliźniemu pozwala nam dobrać język komunikacji, po przez który nawiążemy z nim kontakt. Celem takiej postawy jest doprowadzenie do zrozumienia naszej myśli, którą do niego kierujemy. Owszem, tym który przekonuje jest ostatecznie Duch Święty, ale jeśli tę aktywność Ducha zinterpretujemy tak, że nie trzeba z naszej strony czynić żadnych zabiegów w celu komunikacji z bliźnim, to po co tłumaczymy Biblię. Przecież Bóg może telepatycznie wytłumaczyć wszystko prosto z oryginału każdemu człowiekowi. A jednak Bóg do nas przemawia używając nośników naszej kultury, tym bardziej my powinniśmy w ten sposób traktować odbiorców artykułowanej przez nas treści. Sam Apostoł Paweł pisząc do Koryntian zwrócił uwagę na posługiwanie się językiem zrozumiałym w społeczności wierzących: „w kościele jednak wolę powiedzieć pięć słów dobrze przemyślanych, aby innych pouczyć, niż tysiące słów językiem niezrozumiałym.” I Kor.14:19. Ten, jakże uduchowiony człowiek, zwraca uwagę na czynnik ludzki, którym jest zrozumiała mowa, zależna od nas. Choć mówienie innymi językami jest bardzo wzniosłym duchowo doznaniem,  jednak jeśli chodzi o pouczenie, które następuje tylko w atmosferze świadomości rzeczy, lepszych jest kilka słów możliwych do pojęcia i zastosowania przez słuchacza, niż tysiące niezrozumiałych, acz wzniosłych zwrotów.  Prawdą też jest, iż to nie całkiem od nas zależy możliwość zrozumienia przez odbiorcę tego, co do niego mówimy. W tym zaangażowany jest również czynnik boski, o którym mówił Pan Jezus: „27 Wszystko zostało mi przekazane przez mojego Ojca i nikt oprócz Ojca nie pojmuje, kim jest Syn. Nikt też nie pojmuje, kim jest Ojciec, jak tylko Syn oraz ten, komu Syn zechce to objawić.” Mat.11:27. Powstaje pytanie: komu Syn zechce objawić? Może wpierw należy dowiedzieć się dokładnie, komu Syn zamierza objawić Ojca, a potem udać się do tych, którym ma być objawione. Taki punkt widzenia zakrawa o mistycyzm i niepotrzebnie komplikuje sprawę, gdyż Bóg wyraził swój punkt widzenia w tym zakresie, wskazując na określone środowisko, któremu chce się objawić, a mianowicie wszystkim: „…On nie chce, aby ktoś zginął. Przeciwnie, chce, aby wszyscy doszli do opamiętania.” II Pt.3:9b. Opamiętanie jest najwyższym poziomem zrozumienia, gdyż wpływa na uczucia i wolę. Tego właśnie Bóg oczekuje, kierując do człowieka swoje poselstwo i to wobec wszystkich. Zatem naszym zmartwieniem nie powinno być: komu należy opowiadać ewangelię?, ale raczej: jak należy to robić?, aby tak zróżnicowani pod wieloma względami ludzie wokół nas wszyscy to zrozumieli i przyszli do opamiętania. Zbawienie ludzi leży w Bożej kompetencji, a zrozumiałe komunikowanie o nim w naszej.

Pytania do dyskusji:

  • Jakie znasz zwroty słowa lub gesty specyficzne dla twojego regionu?
  • Jak mógłbyś scharakteryzować tzw. mentalność twojego regionu?
  • Jakich przykładów, bliskich kulturze twojego regionu, mógłbyś użyć dla zilustrowania niektórych aspektów Ewangelii?
  • Z czym sobie kojarzą, ludzie twojego regionu, takie słowa jak: grzech, ofiara, wiara, zbawienie?

 

 

III.  Adekwatna ewangelizacja.

I Kor.9:19:23
19 Chociaż jestem wolny wobec wszystkich, stałem się
niewolnikiem wszystkich, aby pozyskać jak najliczniejsze
grono ludzi. 20 Dla Żydów stałem się jak Żyd, aby
pozyskać Żydów. Dla tych, którzy podlegają Prawu,
stałem się jak ten, który podlega Prawu – choć sam nie
podlegam Prawu – aby pozyskać tych, którzy podlegają
Prawu. 21 Dla tych, którzy nie podlegają Prawu, stałem
się jak ten, który nie podlega Prawu  – choć nie żyję bez
Prawa Bożego, lecz podlegam Prawu Chrystusa  – aby
pozyskać tych, którzy nie podlegają Prawu. 22 Dla słabych
stałem się słaby, aby pozyskać słabych – dla wszystkich
stałem się wszystkim, żeby zbawić przynajmniej niektórych.
23 A czynię to wszystko dla dobrej nowiny, aby stać
się jej współuczestnikiem.

 

1.            Precyzyjne określenie celu.

Kim jestem, skąd pochodzę i dokąd zmierzam? To odwieczne egzystencjalne pytania  człowieka. Zrozumienie własnego pochodzenia i tożsamości warunkują świadomość celu swego istnienia. Innymi słowy pytanie: kim w zasadzie jestem i co jest misją mojego życia? możemy odnieść do naszej osobistej relacji z Bogiem i całej sytuacji duchowej.  

Apostoł, w przytoczonym powyżej fragmencie listu do Koryntian, wyraża swój jasno określony cel, twierdząc, iż  chce uczestniczyć w zwiastowaniu Ewangelii, która może zbawić każdego. W tej mierze stosował różnorodne metody, jak sam zauważył - dla wszystkich stałem się wszystkim, aby dotrzeć ze zbawieniem do środowisk niekiedy całkiem odmiennych od siebie. Z pozoru wydawał się być dwulicowy i z punktu widzenia poszczególnych grup społecznych, do których adresował swoje przesłanie, mógł budzić wątpliwości. Jednakże samoświadomość Pawła i przekonanie o misji swego życia pozwoliło mu pokonać bariery środowiskowe. Z tego wynika, iż bardziej mu zależało na dotarciu z treścią Dobrej Nowiny do rozmaitych odbiorców aniżeli na zachowaniu jej jednolitej formy przekazu. Miał silne przekonanie, iż jest tylko jeden zbawiciel, a tak wielu różniących się od siebie ludzi, którzy mimo to, jednakowo potrzebują zbawienia. Jednocześnie należy zauważyć, że właściwie to nie Ewangelię dostosowywał do kontekstu kulturowego, lecz swoją osobę, Ewangelię zaś pozostawił w nienaruszonym stanie, dlatego, że jest tylko jedna. Wiedząc, że Dobra Nowina może zbawić przez wiarę dusze ludzkie, Apostoł nie upatrywał celu swego działania w zbawianiu ludzi, gdyż to nie leżało w jego mocy. Jego celem było uczestnictwo w jej zwiastowaniu - A czynię to wszystko dla dobrej nowiny, aby stać się jej współuczestnikiem. Precyzyjne określenie celu determinuje sposoby jego osiągania. Brak świadomości celu swoich działań stanowi niebezpieczeństwo utraty poczucia sensu ich kontynuowania. Ilustracją tego zjawiska może być dramatyczna historia jednej z brytyjskich pływaczek, która postanowiła przepłynąć Kanał angielski w jego najwęższej części (ok.12 km). Po wielu godzinach pływania zmiennym stylem, dopływając do brzegów Anglii, napotkała gęstą mgłę. Ograniczona widoczność spowodowana mgłą doprowadziły do rezygnacji z kontynuowania dalszego pływania. Po skorzystaniu z asekurującej łodzi okazało się, że oddaleni byli o niecały kilometr od brzegu. Pływaczka zrezygnowała tuż przed wytyczonym celem, a powodem była utrata jego widoczności.

 

2.            Bariery i sposoby ich usuwania.

Jakie są bariery na drodze Ewangelii kierowanej do różnych ludzi?

Najczęstszymi barierami, leżącymi po stronie chrześcijan, w dotarciu z Dobrą Nowiną są: przyzwyczajenie, tradycja oraz preferencje osobiste, czyli fobie i upodobania. W ewangelizacji bardzo ważnym jest aspekt duchowy, czyli zmaganie z siłami ciemności, o czym wspomina Ap. Paweł w Ef.6:12: „Nasza walka bowiem nie toczy się przeciwko krwi i ciału. Walczymy ze zwierzchnościami, z władzami, z zarządcami ogarniającej świat ciemności, z niegodziwymi zakusami duchowych sił na wysokościach nieba.”(Nowe Przymierze). Choć ta sfera wydaje się być poza naszym zasięgiem, a jedynym orężem w tej walce jawi się modlitwa, to studiując uważnie kontekst nauczania pawłowego o chrześcijańskiej zbroi (Ef.6:10-20) możemy dostrzec oprócz modlitwy inne środki równie skuteczne w walce duchowej. Niewątpliwie są nimi trwanie w prawdzie, czyli znajomość prawd wiary opartych na Piśmie Świętym, nauczanie zgodne z Biblią, bo tylko wtedy mamy do czynienia z mieczem ducha, sprawiedliwe życie odzwierciedlające poddanie Słowu Bożemu, gotowość głoszenia Ewangelii oraz wiara w zmartwychwstanie Jezusa, autorytet Biblii i sens prowadzenia życia poddanego woli niewidzialnego Boga. Gdy pójdziemy jeszcze dalej w rozważaniach nad naszą duchowością i barierami ewangelizacji zobaczymy, iż ten bój wcale nie toczy się gdzieś w okręgach niebieskich. W aspekcie społecznym: przyzwyczajenia i tradycje oraz osobistym: fobie i upodobania stanowią swoiste pole bitwy duchowej, miejsce oddziaływania rozmaitych sił ciemności. Gdyby jedyną metodą na taką rzeczywistość duchową była modlitwa Apostoł nie siliłby się na wyszukane sposoby w celu dotarcia z Ewangelią do różnych grup etnicznych i kulturowych (I Kor.9:19-23). Jednak oprócz modlitwy, na potrzebę której jednoznacznie wskazywał (Ef.6:18-20), dostrzegał konieczność stosowania strategii zwiastowania, czyli umiejętnego używania zbroi Bożej. Przyzwyczajenia i tradycje oraz fobie i upodobania to sfera naszych myśli i odczuć. One tworzą swoistą warownię, która oddziela nas od skutecznej ewangelizacji i zwycięskiego życia duchowego w ogóle. Właśnie ten obszar jakim jest nasz umysł i emocje Paweł nazywa warownią, którą należy burzyć dla sprawy Bożej:  „Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy  według ciała.  Narzędzia naszej walki nie są cielesne, jednak, za sprawą Boga, mają moc burzenia warowni. Nimi też burzymy wrogie zamiary i wszelką zuchwałość, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga. Nimi zniewalamy każdą myśl do posłuszeństwa Chrystusowi.” (II Kor.10:3-5 NP). Zamiary, zuchwałość i myśli oto cechy naszej warowni. Tam się tworzy nasza samoświadomość, której skutkiem jest pycha lub skromność. Tam też jest źródło naszych dążeń i zamiarów wyrażonych w tradycjach i przyzwyczajeniach. Dlatego tak ważnym jest poddawanie weryfikacji biblijnej naszą samoocenę zarówno w zakresie osobistym jak i wspólnotowym, zgodnie zresztą z zaleceniem apostolskim: „Poddawajcie samych siebie próbie: Czy trwacie w wierze? Doświadczajcie siebie: Czy dostrzegacie u siebie to, że Jezus Chrystus jest w was?”(II Kor.13:5 NP). Dobrze jest, co pewien czas, a szczególnie, gdy nowe pokolenie przejmuje przywództwo w zborze, poddać weryfikacji biblijnej także zwyczaje i tradycje lokalnej wspólnoty. Bywa, że niektóre zwyczaje zborowe są tak stare i wrośnięte w styl życia wiernych, aż nie odróżnia się, czy to, co jest praktykowane w kościele stanowi  naukę biblijną, czy jest tylko ustanowieniem ludzkim. Skutecznym, lecz w odległej przeszłości np. instrumenty muzyczne używane podczas nabożeństwa, strój prowadzącego, forma wygłaszania kazań itp.

 

3.            Adekwatna nie znaczy separatystyczna.

Separatyzm (z łaciny separatio – oddzielenie) – dążenie do wyodrębnienia się jakiejś grupy z ogółu. Dążenie do odrębności pod względem narodowym, politycznym, etnicznym, religijnym; działalność mająca na celu wyodrębnienie mniejszości narodowych .

Separatyzm jest dążeniem do oderwania się określonego terytorium od jakiegoś państwa i utworzenia odrębnej struktury państwowej lub przyłączenia się tego terytorium do sąsiedniego kraju.

W aspekcie społecznym jawi się jako wyalienowanie lub zdystansowanie od całego społeczeństwa lub poszczególnych jego grup. Może obejmować swym zakresem tylko samą sferę poglądów, ale często dotyczy także zachowań, stylu ubierania, diety, a nawet języka.

Adekwatność, to zgodność z czymś, a inaczej dokładne odpowiadanie czemuś . Innymi słowy specjalizacja.

W tym kontekście adekwatna ewangelizacja znaczy specjalistyczna – skierowana w swej wymowie do specyficznych grup społecznych i pojedynczych ludzi. Choć różni się od tradycyjnych metod, nie stanowi jednak sprzeczności wobec głównego celu ewangelizacji.

Zaistnienie jednego lub drugiego zjawiska wywodzi się często z interpretacji Biblii. Jeśli, przykładowo, teksty biblijne motywujące nas do ewangelizacji zinterpretujemy radykalnie i podeprzemy etymologią słowa grec. hagios – święty, które znaczy również oddzielony, możemy dojść do wniosku, że należy oddzielić się od tego świata, co w praktyce będzie polegać na oddzieleniu ideologicznym, kulturowym, kulinarnym i obyczajowym. W efekcie zauważymy,  nie wartościując tego zjawiska, lecz opisując tylko jego mechanizm, że możemy zebrać grupę ludzi, którzy będą dążyć do wyodrębnienia lub oddalenia z doczesnej rzeczywistości, a może nawet będą potrzebować odrębnego terytorium, by wprowadzić swoje obyczaje.

Jednakże w kontekście założeń ewangelizacyjnych jakimi są poszukiwanie zagubionych i pojednanie grzeszników ze Świętym Bogiem, separatyzm wydaje się być we współczesnym świecie  mało zachęcający i nieefektywny. Na podstawie wielu wersetów biblijnych możemy odnaleźć odwrotną zasadę ewangelizacji, gdzie w miejsce odseparowania pojawia się adekwatność, czyli dopasowanie. Zamiast dążyć do wyodrębnienia kościoła w aspekcie kulturowym należy podjąć starania mające na celu dotarcie z ewangelią do odrębnych i odseparowanych ludzi oraz całych grup w społeczeństwie. Tym bardziej, że Pan Jezus w arcykapłańskiej modlitwie zaznaczył naszą duchową odrębność od tego świata przy jednoczesnej konieczności praktycznego ingerowania w ten świat. Prosił jedynie o zachowanie nas od złego i posłał na świat, abyśmy poświęceni w prawdzie głosili, jak powiada: „ich słowo” – czyli niezmienną ewangelię wyrażoną jednak naszymi słowami. (Jan.17:14-21).

Adekwatna ewangelizacja, choć w wyspecjalizowany sposób skierowana do specyficznej grupy społeczeństwa, nie stanowi mimo wszystko separatyzmu wobec pozostałych grup. Jej celem nie jest odseparowanie się od reszty społeczeństwa, lecz dotarcie do odseparowanych.

 

4.            Jedna ewangelia i wiele sposobów jej przekazywania.

Apostoł Paweł w liście do Galacjan z całą stanowczością twierdził, iż jest tylko jedna ewangelia. Posiadał tak silne przekonanie, że nie wahał się zagrozić nawet przekleństwem wszystkim, którzy chcieliby ją przekręcić lub zmienić (Gal.1:6-9). Dlaczego więc tylko jedna ewangelia do tak wielu różnych ludzi?

Gdyż wszyscy ludzie, choć tak odmienni osobowościowo, kulturowo, czy rasowo od siebie mają ten sam problem - grzech, na który jest tylko jedno rozwiązanie – Dobra Nowina o jedynym zbawicielu. Skoro jest tylko jedna ewangelia niepodlegająca modyfikacji, a odbiorców jest wielu i to diametralnie odmiennych od siebie; jak dopasować tę jedyną prawdę do wszystkich?

Gdy prześledzimy na kartach Nowego Testamentu historię rozpowszechniania dobrej nowiny zauważymy, że to nie ewangelia dostosowuje się do odbiorców, lecz sposób jej przekazywania ulega zmianie w zależności od środowiska, do którego jest kierowana. Ewangelia nie musi być adekwatna kulturowo, gdyż jej celem nie jest kultura tylko sam człowiek i jego problem, który pojawia się w każdej kulturze. Tym, co należy dostosować, uwzględniając uwarunkowania kulturowe, jest metoda przekazywania, sama zaś ewangelia nie może ulec zmianie, gdyż wtedy przestałby być ewangelią, a takie poselstwo pozbawione będzie mocy zbawczej. Wielość sposobów przekazywania prawdy o zbawieniu nie powoduje, że ewangelia traci na swej aktualności, wręcz przeciwnie, raczej sprawia, że jest zawsze aktualna bez względu na epokę i kulturę.

 

Pytania do dyskusji:

  •  Co jest twoim celem, gdy opowiadasz Ewangelię i na ile to od ciebie zależy?
  • Kiedy i jakie metody zwiastowania Ewangelii stosujesz w swoim regionie? 
  • Które ze stosowanych przez ciebie środków zwiastowania Ewangelii okazały się nieskuteczne? Jak myślisz; dlaczego?
  • Jakie masz sprawdzone środki misyjne, adekwatne do potrzeb twojego regionu?

 

 

IV. Getto i subkultura.

Jan.4:20-24
20 Nasi ojcowie na tej górze oddawali
cześć Bogu; wy natomiast mówicie, że w Jerozolimie
 jest miejsce, gdzie należy to czynić. 21 Jezus powiedział:
Kobieto, wierz mi, nadchodzi godzina, gdy ani na
tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci
Ojcu. 22 Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to,
co znamy, bo zbawienie pochodzi od Żydów. 23 Lecz
nadchodzi godzina, a właściwie nadeszła, gdy prawdziwi
czciciele będą czcili Ojca w duchu i w prawdzie.
Takich właśnie czcicieli Ojciec sobie szuka. 24 Bóg jest
duchem, dlatego ci, którzy Go czczą, powinni to czynić
w duchu i w prawdzie.

 

1.            Definicja getta i subkultury.

Getto (wł. ghetto - pierwotne znaczenie wyrazu huta, odlewnia) - odizolowane miejsce wybrane dla zamieszkania mniejszości narodowej, kulturowej bądź religijnej, poza którym nie wolno tejże społeczności zamieszkiwać; począwszy od średniowiecza przez getto rozumiano wydzielony obszar miasta, w którym przymusowo osiedlano Żydów, lub przedstawicieli innych narodów .

Getto zwykle otoczone jest murem strzeżonym od zewnątrz, dodatkowo zabezpieczonym zasiekami z drutu kolczastego lub jak w Strefie Gazy także urządzeniami elektronicznymi. Getto jest zazwyczaj całkowicie zależne od dostaw żywności oraz energii z zewnątrz.

Getto – socjologicznie to uboga i zaniedbana dzielnica, zamieszkana przez określoną rasę (np. Bronx w New York) grupę etniczną lub kulturową, charakteryzującą się wysokim stopniem przestępczości i wykluczenia społecznego, często zarządzaną nieformalnie przez uzbrojone gangi.

W przypadku społeczności wyznaniowej może stanowić grupę świadomie wykluczającą się ze społeczeństwa, kładącą nacisk na odrębność zwyczajową, separującą się od wszelkich przejawów integracji społecznej.

Subkultura (z łac. sub = 'pod' + kultura) - określa grupę społeczną i jej kulturę wyodrębnioną według jakiegoś kryterium np. zawodowego, etnicznego, religijnego, demograficznego itp. Subkultura jest segmentem kultury i nie podlega wartościowaniu na wyższą czy niższą. Członków subkultury według socjologicznej terminologii nie można nazywać kontrspołeczeństwem, ponieważ są oni wyrazicielami jakiegoś poglądu, jakichś idei. Działają przy tym w ramach ogółu społeczeństwa .

Subkulturę tworzą zwykle grupy zawodowe, które wypracowały swoje, swoiste, zachodzące wyłącznie w ich obrębie, normy - np. lekarze, prawnicy, złodzieje, politycy, nauczyciele, uczniowie, studenci, fani danego gatunku muzycznego. Świadczy chociażby o tym specyficzny język, socjolekt.

Poza tym nie tylko grupy zawodowe, ale także inne grupy społeczne tworzą własne subkultury, do których należą osoby niepełnosprawne - niewidzący, niesłyszący, przewlekle chorzy oraz z uszkodzonymi narządami ruchu, upośledzeni umysłowo czy ADHD-owcy, etc.

W znaczeniu potocznym subkultura określa grupy młodzieży kontestujące przyjęty system wartości, a samo słowo subkultura nabrało wydźwięku jakiejś formy patologii społecznej. W takim przypadku lepszym określeniem jest jednak termin kontrkultura.

 

2.            Kiedy skazani jesteśmy na getto i jakie są tego skutki?

Getto jest pejoratywnym określeniem wobec wspólnoty chrześcijańskiej. Stąd pojawia się określenie „skazani”, gdyż właśnie konkretna postawa i zachowanie sprawiają, że nie tylko określenie, ale i rzeczywista postać o charakterze getta stają się nieuniknionym udziałem wspólnot chrześcijańskich. Jakie to postawy i jakie zachowania determinują obecność tego zjawiska?  Otóż, każda społeczność ludzka w sposób bardziej lub mniej świadomy tworzy własną tradycję, która z biegiem czasu staje się niekiedy jej bastionem tożsamości. Wszelkie nowe formy funkcjonowania grupy, a szczególnie konieczność zmian wynikająca, choćby z aktywności młodego pokolenia, burzą poczucie bezpieczeństwa w zakresie utrzymania własnej tożsamości. To właśnie zaangażowanie w obronie tożsamości grupy uruchamia mechanizm separatystyczny w celu ograniczenia wpływów zewnętrznych. Taki kościół koncentruje wówczas uwagę do wewnątrz i przyjmuje postawę getta oddzielonego dla potrzeb wewnętrznego bezpieczeństwa od potencjalnych inspiracji zewnętrznych. Działania misyjne stają się drugoplanowe lub całkiem zmarginalizowane. Problemem staje się nie tylko separatystyczna samoświadomość owej grupy, lecz stereotyp postrzegania jej przez otaczające ją środowisko. Tworzy się swoisty mur nieprzyjaźni. Czy tradycja i tożsamość są złe, ponieważ ich obrona może zepchnąć nas do poziomu getta? Bynajmniej, gdyż są to niezbędne czynniki stanowiące o zdrowym rozwoju wspólnoty. Brak pamięci o przeszłości utrudnia młodemu pokoleniu określenie samego siebie i może powodować poczucie zagubienia wobec otaczającego świata. Tylko zachowanie balansu pomiędzy tradycją a misyjnością kościoła może zapobiec zaistnieniu zjawiska getta, gdyż misyjność nie pozwoli na separację od społeczeństwa, tradycja zaś pomoże pozostać sobą. Należy też podkreślić, iż w opinii pewnych grup w społeczeństwie inne grupy zawsze będą stanowiły getto z powodu dużej różnicy poglądów i wartości.

 

3.            Kiedy stajemy się subkulturą i jakie są tego zalety albo wady?

Kościół przy zachowaniu balansu pomiędzy tradycją a misją będzie i tak  stanowił grupę wyodrębnioną w społeczeństwie, lecz  bardziej o charakterze subkultury aniżeli getta. Różnica między nimi polega na tym, iż getto posiada ograniczony wpływ na otoczenie z racji tego, że samo się separuje i jest odseparowywane przez resztę społeczeństwa. Subkultura zaś nie separuje się, lecz będąc obecną w społeczeństwie posiada swoją odrębność w sferze poglądów, wartości i formy ich zastosowania. Ma wówczas szansę być całkiem wpływowym elementem kultury stanowiąc kontrkulturę, jako odmienną ofertę w dziedzinie moralności i obyczajów.

W zależności od wielkości liczebnej danej społeczności lokalnej, kościół może nie tylko być sam w sobie kontrkulturowy, ale może też stanowić miejsce krzyżowania się rozmaitych subkultur. I tak z racji aktywności zawodowej niektórych swoich wiernych może skupiać we własnych szeregach świadomie zaangażowanych w ich działalność reprezentantów rozmaitych środowisk jak lekarzy, muzyków, sportowców itp. lub ludzi o określonym hobby będących członkami różnych stowarzyszeń np. myśliwych, spadochroniarzy, motocyklistów itp. Takie zjawisko może zaistnieć tylko wtedy, gdy społeczność lokalna na fundamencie biblijnej nauki świadomie decyduje się być bardziej kontrkulturą aniżeli gettem. Przysłowiowe palenie mostów polegające na radykalnej zmianie po nawróceniu, charakteryzujące się niekiedy ograniczeniem lub całkowitą redukcją kontaktów z niewierzącym środowiskiem, skazuje wierzących na separatyzm społeczny i w gruncie rzeczy ogranicza pole misyjnych wpływów. Ponadto wspólnota chrześcijańska nic nie traci jeśli posiada w swych szeregach nawróconych ludzi o zróżnicowanych zainteresowaniach i aktywności społecznej. W ręcz przeciwnie, to nawet stanowi większy potencjał misyjny ogarniający swym zasięgiem szerszy zakres społeczeństwa. W wielkim uproszczeniu możemy powiedzieć, że kościół zbawia wszystkich ludzi, a ich osobiste zainteresowania i wykonywany zawód nie muszą stanowić bariery.

 

 

4.            Burzenie muru nieprzyjaźni.

Kościoły o wieloletniej tradycji złożone z kilku pokoleń wierzących mogą mieć większą skłonność do separatyzmu aniżeli młode wspólnoty. Jest to rzecz naturalna i wynika bardziej z troski o młode pokolenie, aby zamiast być wchłonięte przez świat, kontynuowało tradycję i wiarę swoich przodków. Taka troska może niekiedy zakrawać o separatyzm, a jeśli wspólnota ograniczy jeszcze swoją aktywność misyjną, ten stan rzeczy będzie się pogłębiał. Może wtedy nastąpić swoiste sprzężenie zwrotne, polegające na tym, że im bardziej kościół tradycyjny będzie separował młode pokolenie od dopuszczalnych relacji z tym światem, tym bardziej ono będzie się buntować i separować od kościoła. Wspomniane już zachowanie balansu pomiędzy szacunkiem do biblijnej tradycji a zapałem misyjnym pozwoli tak kształtować świadomość młodego pokolenia, by umiało być twórcze i aktywne misyjnie, a za razem zachowało bezpieczny dystans do świata.

Oprócz zachowania równowagi pomiędzy bliblijną tradycją wspólnoty a zaangażowaniem misyjnym, kolejnym elementem chroniącym przed separatyzmem jest przełamywanie uprzedzeń wobec otaczającego społeczeństwa. Uprzedzenia takie występują na różnym tle. Warto zwrócić uwagę na uprzedzenia wobec obyczajów takich jak narodowe święta oraz inne okolicznościowe wydarzenia kultywowane w społeczeństwie. Bywało tak, że obojętność lub nawet wrogie usposobienie wspólnot ewangelicznych wobec jubileuszy narodowych lub  innych okoliczności świątecznych klasyfikowało taką wspólnotę w oczach społeczeństwa w grupie sekt niebezpiecznych dla otoczenia. Owszem, dla pewnej części społeczeństwa, wyznającej odmienne poglądy religijne, zawsze będziemy sektą. Jednakże naszym celem nie jest okazanie się w oczach ludzi pejoratywnie pojętymi sekciarzami i odludkami, lecz prezentowanie służby pojednania grzesznika z Bogiem. Mając więc na uwadze obyczaje, chodzi tu o te jubileusze i święta, które nie są sprzeczne z nauką ewangelii, a wchodzą w zakres wolności przekonań. Do takich możemy zaliczyć: Narodowe święta typu: Święto Niepodległości; opłatki wigilijne, jubileusze rodzinne i instytucjonalne, imieniny, urodziny, wesela, pogrzeby, festyny itp. Pan Jezus będąc na ziemi w ciele człowieka nie stronił od takich okoliczności, ale pojawiał się wszędzie tam, gdzie uznał to za stosowne, ponieważ szukał zagubionych, by ich zbawić. Nie stanowiło jemu kłopotu spotykanie się z faryzeuszami, ani z celnikami, prostytutkami, złodziejami i normalnymi ludźmi. Niestety, oglądał przykrą reakcję na taki styl integracji społecznej, został nazwany żarłokiem i pijakiem. (34) Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników,(Łuk.7:34). Wobec tego rodzaju postawy i jej konsekwencji należy zadać sobie pytanie: czy chcemy ludzi sobie przypodobać, czy pełnić wolę Bożą?

Kolejnym elementem usuwającym mur nieprzyjaźni może być reforma tradycji zborowej w zakresie prowadzenia nabożeństw i innych spotkań. Lokalna społeczność mogłaby poświęcić jedno z nabożeństw w miesiącu na potrzeby otwartej kulturowo ewangelizacji, gdzie w miejsce niekiedy tradycyjnej muzyki użyłaby chrześcijańskich pieśni z nowoczesną muzyką, natomiast w nauczaniu biblijnym poruszałaby zagadnienia bliskie życiu i problemom przeciętnego człowieka z najbliższego środowiska. Ponadto zorganizowałaby otwarte spotkanie dyskusyjne na temat bieżących problemów społecznych; kurs komputerowy dla bezrobotnych, szkolenie w zakresie kulinarnym, otworzyłaby przedszkole, jeśli w zborze jest wiele rodzin z małymi dziećmi itp. Zbory posiadają oprócz tradycjonalistów, którzy nie chcą niczego zmieniać także ludzi z ogromnym potencjałem twórczym zakresie ewangelizacji, ale czasem z powodu braku wizji potencjał ten jest zamrożony.

Jeszcze jednym sposobem zapobiegania separatyzmowi kościoła może być odwaga w zastosowaniu nowych form ewangelizacji i misji. Misja zaangażowania społecznego w postaci humanitarnej pomocy najbiedniejszym lub poszkodowanym jest doskonałym środkiem budowania zaufania. Należy to czynić regularnie, autentycznie koncentrując swoją uwagę na aktualnej potrzebie człowieka bez zabiegów indoktrynacyjnych. Zaufanie jest mostem dla zwiastowania. Tacy ludzie, otrzymujący pomoc bardzo często w sposób naturalny stawiają pytanie dlaczego to robicie? Odpowiedź wierzących jest wówczas prosta.

Gdy z kolei przyjdzie moment opowiadania ewangelii w formie spotkania ewangelizacyjnego, nie trzeba się obawiać użycia artystycznych form wyrazu takich jak sztuka sceniczna, poezja, narzędzia multimedialne itp. To jest język współczesnej kultury, którego nie możemy lekceważyć jeśli chcemy być zrozumiani. 

Przede wszystkim mur nieprzyjaźni musimy rozpocząć burzyć w naszych sercach i umysłach, gdyż tam jest ośrodek naszych dążeń i uczuć. Zmiana myślenia to nowotestamentowa metanoia, od której zaczyna się przemiana całego życia. Celem nauczania kościoła jest zmiana myślenia, tak często jak tylko tego potrzeba. Tak uczynił pan Jezus w rozmowie z Samarytanką, kiedy powołała się na tradycję swoich ojców, co do miejsca i sposobu oddawania czci Bogu. Własną pobożność porównała z tradycją Żydów. Pan Jezus zmienił jej dotychczasowe myślenie o czci wobec Boga, wskazał jej zupełnie inną drogą, otwartą dla wszystkich, redukującą różnice kulturowe. Uświadomił jej, że Bóg szuka czcicieli, którzy będą mu oddawać cześć w duchu i w prawdzie (Jan 4:23-24). Nie ma zatem znaczenia miejsce ani kulturowa forma oddawanej czci, gdyż zwykle z miejscem kojarzy się określona kultura, która narzuca formy pobożności. Liczy się natomiast osobiste zaangażowanie serca i prawda ewangelii. Bóg jest duchem i wszędzie można Go spotkać, zarówno w aspekcie terytorialnym jak i kulturowym (Psalm139:7-12).

 

Pytania do dyskusji:

  • Jakie cechy getta, a jakie subkultury dostrzegasz w swojej społeczności?
  • Jakie znasz grupy subkulturowe w twoim regionie?
  • Czy próbowałeś do nich dotrzeć z Ewangelią i w jaki sposób to robisz?
  • Jakie stosujesz metody unikania getta w twoim zborze?

 

 

V.           Ofensywa czy agresja?

II Kor.5:17-21
17 Ponieważ jeśli ktoś znalazł się w Chrystusie, jest nowym
stworzeniem. To, co stare, przeminęło – i nastało nowe.
18 A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał ze sobą
przez Chrystusa i zlecił nam posługę pojednania,
19 to znaczy, że Bóg w Chrystusie  świat z sobą jedna,
niepoczytując ludziom im ich upadków, a nam powierzył
słowo pojednania. 20 Dlatego w miejsce Chrystusa głosimy poselstwo jakby
samego Boga, który przez nas kieruje do ludzi wezwanie.
W miejsce Chrystusa błagamy: Pojednajcie się z Bogiem.

 

1.            Definicja agresji i ofensywy. Różnice między nimi.

Agresja (słowo z łac. aggresio – napaść) -  w psychologii jest określeniem zachowania ukierunkowanego na zewnątrz lub do wewnątrz, mającego na celu spowodowanie szkody fizycznej lub psychicznej. Definiuje się ją również jako zachowanie, którego świadomym celem jest wyrządzenie komuś szkody - krzywdy. W tym nurcie teoretycznym przyjmuje się, że agresja jest zachowaniem wyuczonym - nabytym. W myśl tej teorii człowiek uczy się agresji tak jak każdego innego zachowania - np. jeżdżenia na rowerze czy współpracy z innymi .

Rozróżniamy następujące przejawy agresji:

  • agresja wroga – ma na celu zranienie lub zadanie bólu.
  • agresja instrumentalna – służąca innemu celowi niż zranienie lub zadanie bólu, np. zastraszenie, usunięcie konkurencji itp.
  • agresja prospołeczna – akcentująca interesy społeczne, masowa.
  • agresja indukowana – powstająca w efekcie psychomanipulacji.
  • agresja odroczona - groźba
  • autoagresja  - skierowana na własną osobę

               

Ofensywa (z łac. Offensa – uderzenie, obraza). W praktyce wojskowej stanowi natarcie prowadzone dużymi siłami w skali strategicznej, na całym froncie lub większym jego odcinku. W sportowych grach zespołowych jest to zorganizowane atakowanie przeciwnika, czasem za pośrednictwem części zawodników zwanych atakiem, mających za zadanie przeprowadzanie wzmożonych akcji .

Z pozoru nie widać różnicy pomiędzy agresją i ofensywą, gdyż w obu przypadkach jest natarcie na przeciwnika. Różnica zaznacza się w celu samego działania. Agresja ma odstraszać, odpychać lub niszczyć. Ofensywa jest przemyślanym działaniem zmierzającym do zwycięstwa, zdobycia określonego trofeum lub miejsca.

Przywołuje się te dwa określenia, gdyż w kontekście ewangelizacyjnych działań kościoła należy jednoznacznie stwierdzić jaki obiorą cel, a co za tym idzie, jaki będą miały charakter.

 

2.            Agresja – szkodliwy wirus w systemie ewangelizacji.

Agresja z samej definicji jawi się jako negatywny odruch o destruktywnych skutkach. W kontekście nauki apostoła Pawła o służbie pojednania, agresja wyklucza możliwość jakiejkolwiek zgody (II Kor.5:19-20). Ona jest nastawiona na zniszczenie przeciwnika. W praktyce wygląda to w ten sposób, że agresja ewangelizacyjna staje się bardziej ogłaszaniem wyroku, stawianiem ultimatum, terroryzmem psychicznym i emocjonalnym. Takie działanie może robi wrażenie, ale raczej w kategorii strachu aniżeli prowokacji do głębokich przemyśleń. W tym zakresie dochodzi do przeakcentowania niektórych elementów Dobrej Nowiny. Bywa, że przerysowuje się aspekt łaski nie ukazując przy tym, prawie wcale, destruktywnej roli grzechu i jego konsekwencji. Podobnie rzecz się ma w drugą stronę, gdy akcentuje się oblicze grzechu, karę i potępienie przy bardzo mizernym ujęciu łaski Bożej. Brak równowagi w prezentowaniu elementów ewangelii zawsze poprowadzi nas do skrajności i w efekcie zaowocuje albo tanią łaską albo agresją. Owszem św. Paweł uczy nas, iż służba Chrystusowi to bój z mocami ciemności, ze zwierzchnościami, ze złymi duchami itp.(Efezjan 6:12), lecz na pewno orężem do pokonania takiego przeciwnika nie jest agresja, która zawsze wyzwala w odpowiedzi inną agresję. Z tej perspektywy ewangelizacja jako, bądź co bądź walka duchowa, jawi się raczej jako ofensywa, czyli przemyślane działanie mające na celu zdobycie dusz ludzkich dla Chrystusa.

 

3.            Planowanie i konsekwencja.

Ewangelizacja nie może być przypadkowym działaniem, choć, jak Ap. Paweł pisze, że nawet przez głupie zwiastowanie upodobało się Bogu zbawić człowieka (I Kor.1:21). Nie znaczy to wcale, że Bóg popiera głupie zwiastowanie. Słowo głupie użyte zostało przez Pawła w kontekście mądrości Greków, którzy ewangelię uznawali za niedorzeczność. Paweł sam stosował określoną przez siebie strategię, która obejmowała planowanie i konsekwentną realizację zamierzeń. Dlatego patrząc na ewangelizację należy bardziej przyporządkować jej ofensywę aniżeli agresję. To właśnie nieplanowane, chaotyczne działania wyzwalają agresję. Planowane aktywności prowadzą konsekwentnie do celu, a tym w ewangelizacji jest zbawienie duszy. Na czym, zatem może polegać ofensywna ewangelizacja w odróżnieniu od agresywnej?

Cechą charakterystyczną jest strategia, która pomaga nam określić odbiorcę, czyli do kogo będzie adresowane zwiastowanie. W tym momencie weźmiemy pod uwagę uwarunkowania kulturowe. Poznając odbiorcę możemy stwierdzić, czy jest to młodzież, średni wiek, czy seniorzy? Czy wywodzą się ze środowiska wykształconych osób, czy prostych? Czy pochodzą z kultury rdzennie polskiej czy też kresowej, a może różnorodnej etnicznie? Potem dobierzemy metody – w jaki sposób chcemy dotrzeć do odbiorcy? W tym zakresie należy określić język, którym będziemy się komunikować, dopasowując go do wieku, stanu wykształcenia i kultury narodowej. Tego rodzaju strategia dotyczy długofalowych działań misyjnych. Inna rzecz się ma w przypadku publicznych ewangelizacji, która skupia mieszanych kulturowo, wiekowo, etnicznie oraz intelektualnie odbiorców. Wówczas niezbędnym jest przekaz uniwersalny, który niestety bywa dosyć ogólny.

Ofensywna ewangelizacja zachowuje postawę szacunku wobec odbiorców, respektuje jego uwarunkowania kulturowe i dopasowuje formę przekazu. Taki rodzaj aktywności ewangelizacyjnej nie koliduje z suwerennością Bożego Ducha, lecz staje się specjalistycznym nośnikiem jego mocy.  

 

4.            Odwaga i niezłomność.

Niezbędną rzeczą w ofensywnym działaniu jest odwaga, która nie jest desperackim: niech się dzieje co chce, lecz umiejętnością radzenia sobie ze strachem i niepewnością. W jakim zakresie ta odwaga się pojawia? Otóż można podzielić ją na kilka rodzajów. Pierwszym jest odwaga wiary w aktualność obietnicy i wyzwania do ewangelizacji. W brew pozorom nie jest to takie oczywiste, gdyż zaangażowanie misyjnie wcale nie utrzymuje się na stałym poziomie. Wciąż należy pobudzać kościół do realizacji wielkiego posłannictwa. Zatem wierzyć w to, że polecenie Jezusa jest wciąż aktualne wymaga odwagi.

Drugim jest odwaga wiary, że nasze zabiegi misyjne oraz głoszone słowo ma sens i przyniesie kiedyś swój owoc. Żyjemy w świecie, gdzie wobec rosnących wymagań liczą się wyniki. Podobna rzecz ma się niekiedy i w kościele, gdzie również oczekuje się wyników ewangelizacji, które jednak oprócz naszej inicjatywy zależą w dużej mierze też od Boga.

Trzecim jest odwaga podejmowania specjalistycznych inicjatyw misyjnych. Dotyczy to służby wśród specyficznych środowisk, gdzie forma głoszenia ewangelii wymaga dostosowania do uwarunkowań kulturowych.

Odwaga ma związek z ofensywą, agresja zaś z desperacją. Choć podejmujemy niekiedy heroiczne działania, nie jesteśmy jednak desperatami. Odwaga wywodzi się z zaufania ewangelii, która uczy ja jak radzić sobie z lękiem i zachować stałość uczuć i umysłu.

Niezłomność jest towarzyszką odwagi ona sprawia, że mimo przejściowych niepowodzeń, a może nawet realnych zagrożeń, nie tracimy odwagi wyznawania i zachowania wierności Jezusowi, gdy podejmujemy działania, czynimy wszystko, aby doprowadzić je do końca. Bogu nie podobają się ci, którzy się cofają i giną, lecz ci, którzy wierzą i zachowują duszę. My nie jesteśmy z tych, którzy się cofają (Hebrajczyków 10:38-39).

 

Pytania do dyskusji:

  • Jakie objawy oraz formy wyrazu agresji ewangelizacyjnej dostrzegasz wśród swoich członków zboru?
  • Jakie przykłady ofensywnej misji możesz przytoczyć ze swojego doświadczenia? 
  • Jakie stosujesz metody, by zamienić agresję ewangelizacyjną w misję ofensywną w twojej lokalnej społeczności? 
  • Co najbardziej powstrzymuje cię przed agresją ewangelizacyjną?

 

 

B I B L I O G R A F I A

Podstawowa:

  • Obuchowski K., Psychologia dążeń ludzkich, Warszawa 1983.
  • Karpiński J., Kultura i wielość rzeczywistości, Lublin 1992.
  • Bokszański Z., Stereotypy a kultura, Wrocław 2001.
  • Benedict R., Wzory kultury, Warszawa 1999.

Pomocnicza:

  • Karaś H., Wierzbicka-Piotrowska E., Wśród znaków kultury, Kształcenie językowe, Retoryka, Kielce 2002.
  • Bralczyk J., Gruszczyński W., Mosiołek–Kłosińska K., Wiem, co mówię, czyli o dobrej komunikacji, Gdańsk 2002.
  • Collins A., Język ciała, gestów i zachowań, Warszawa 2003.